Mama jest chora. Chyba z rozpaczy, z zalu, ze smutku.
A ja nie mam sily sie nia zajac.
Znów ten niemiłosierny ból.
Co chwila wymiotuje.
Juz nie moge.
Tak zle jeszcze nie bylo.
Czuje ze koniec jest coraz blizej.
Troche mi szkoda.
Ale nie chce juz cierpiec.

Wiem ze mama tez juz jest mna zmeczona.
Nie moze przezemnie pracowac.
Nie moze spac.

Nie chce zeby sie tak meczyla.
Wole odejsc.

Już jestem gotowa – prawie.

2003-05-19 09:22:26