Lubie wspominac.
Mam wiele wspomnien dobrych,
zlych i bardzo bolesnych.
Ale dobrze ze pamietam.

Dziecinstwo mialam szczesliwe.
Chociaz wychowywala mnie tylko mama i czasem było nam ciezko
ale bylysmy we dwie bardzo szczesliwe.
Mama pracowała jako nauczycielka.
Pensje miala mala.
Czesto musialysmy sobie odmawiac wielu rzeczy by miec za co życ.
Ale mimo to bylo nam dobrze.
Ona miala mnie,
ja mialam ja.

Pamietam nasze wycieczki do powsina,
wieczorne patrzenie na niebo
liczenie kropelek padającego deszczu.
Tak niewiele było nam trzeba do szczęścia.

I tak żyłyśmy sobie we dwie szczęśliwie do momentu w którym dowiedziałyśmy się ze jestem chora.
Że mam raka.

Pamiętam jak dziś jej twarz.
Nie wierzyła ze przytrafiło się to właśnie mnie.
Jej ukochanej córce,
która jest dla niej wszystkim,
która ma tyle planów,
marzeń,
która ma zaledwie 14 lat
„jak to możliwe? u nas w rodzinie nikt nie chorował na raka? skąd to się wzięło?”

a jednak możliwe.

Najpierw była chemioterapia. to był najgorszy okres w moim życiu.
Przyniosła krótkotrwałą poprawę.
Bardzo krótkotrwała.
Lekarz podjął decyzje o „interwencji chirurgicznej”.
Jak ja się wtedy bałam.
Najbardziej bałam się ze się juz nie obudzę. Że nie zobaczę już mamy.

Obudziłam się.
Lekarz powiedział ze operacja się udała i ze mamy być dobrej myśli.

I byłyśmy…
Przez cale 2 lata

Znów żyłyśmy sobie szczęśliwe łudząc się ze koszmar się skończył
Mam pracowała ja chodziłam do szkoły
snułam plany na przyszłość
chciałam zostać lekarzem

niestety

po 2 latach okazało się ze mam przerzuty.

Krzyczałam żeby mi wycieli te przerzuty
ze chce operacje
ze chce żyć

Pewnie gdybym mogła wyjechać do stanów do kliniki która specjalizuje się w takich „przypadkach” miałabym szanse.
Niestety nie stać nas było na to.

Mama próbowała zbierać pieniądze.
Chciała wsiąść kredyt w banku.
Niestety nikt nam nie mógł pomoc. Każdy nam współczuł ale to nie wystarczyło.

Mój stan zdrowia pogra szal się
przestałyśmy się łudzić
wiedziałyśmy ze nic nie możemy zrobić

powiedziałam mamie ze wiem ze umrę i ze wiem ze ona o tym wie

mama mnie przepraszała ze nie może nic zrobić
ze nie jest w stanie podarować mi życia

przecież ja nie mam do niej żalu.
mam żal do losu
do choroby
do tego pieprzonego świata w którym rządzi pieniądz
a nie do mamy

teraz obie czekamy na ten dzien.
staramy się być ze sobą tak blisko jak jeszcze nigdy
cieszymy się sobą
wciąż mówimy sobie jak bardzo się kochamy

bo wiem ze w moim przypadku kazdy dzien moze byc tym ostatnim

2003-05-20 09:02:02